O autorze
Od lat pracuje w branży mody. Razem z Filipem Niedenthalem założyła magazyn Viva! Moda. Była jego pierwszą naczelną, oraz szefową mody w Vivie!, JOY’u, PANI i ELLE. Przez pierwszą dekadę swojej kariery tworzyła duet artystyczny z fotografem Marcinem Tyszką. Chociaż jej pasją jest stylizacja, ostatnio coraz częściej pisze. Od niedawna na swoim blogu, który już zyskał uznanie wśród specjalistów
od mody w Polsce.

Nie jestem ptakiem

Lęk przed lataniem? Oswoić go? Łatwo powiedzieć. Co jednak można zrobić, kiedy potworna panika uniemożliwia normalne podróżowanie? Sprawdziłam.

Kiedyś kochałam latać. Później przestałam to lubić, szczególnie nienawidziłam własnego lęku, który od pewnego momentu aktywuje się we mnie na pokładzie samolotu. Niezależnie od tego, jak próbuję się znieczulić. Do tej pory rezygnowałam więc z lotów, poznając skomplikowaną i drogą siatkę połączeń kolejowych po Europie. Można dojechać z Warszawy do Paryża pociągiem. Zdarzyło mi się kilka razy. Ponieważ jednak mój lęk stanowi dla mnie także wyzwanie - postanowiłam się z nim zmierzyć. Z dużym strachem wzięłam udział w warsztatach dla takich jak ja, zatytułowanych Pokochaj latanie, oferujących w finale przelot samolotem.



Nie są one organizowane przez konkretną linię lotniczą a przez grupę pasjonatów lotnictwa. Nie wiadomo, jak potoczą się losy tych zajęć. Do tej pory (od kilku lat) odbywały się one raz w miesiącu, we współpracy z Eurolotem, który za chwilę przestanie istnieć. Połączenie z Warszawy do Bydgoszczy umożliwiało bowiem rzeczywisty przelot uczestników kursu na trasie niespecjalnie uczęszczanej, więc ułatwiającej zakup biletów dla kilku kursantów, którzy przez ponad godzinę (licząc w obie strony) mogli przyglądać się swoim lękom bez alkoholu, leków uspokajających, za to w towarzystwie doświadczonego pilota, psychologa (byłej stewardessy) i pary organizatorów kursu. Wszystkich zakochanych w lataniu.

Byłam nieznośnym uczestnikiem warsztatów, bo zadawałam najwięcej pytań. Jednak mogę podzielić się z Wami wrażeniami. A że blog ten powstał z potrzeby dzielenia się moim zachwytem – dzielę się zachwytem nad tą skuteczną – jak się przekonałam - inicjatywą.

Podczas dwóch dni spotkali się z nami: pani psycholog (która przez kilkanaście lat była stewardessą), kontroler lotów, pilot, mechanik, lekarz wyspecjalizowany w medycynie lotniczej, stewardessa. Opowiadali o swojej pracy i odpowiadali na najbardziej dziwne i najtrudniejsze pytania. Spędziliśmy pół dnia w hangarze oglądając rozłożony na części samolot w trakcie przeglądu, dowiadując się jak działa. Powędrowaliśmy na płytę lotniska, dokładnie badając stojący tam samolot. Na koniec wspólnie polecieliśmy do Bydgoszczy i z powrotem.

W efekcie dowiedziałam się mnóstwa rzeczy na temat lotnictwa i latania. Wiem już, gdzie dokładnie w samolocie umieszczone są różne hałaśliwe urządzenia, do czego służą i jakie mogą wydawać dźwięki. W trakcie lotu mogłam je usłyszeć i wypytać pilota siedzącego obok o każdy kolejny dźwięk. Że, między innymi, nieznane dźwięki budzą mój niepokój w trakcie lotu – mogłam się dzięki temu trochę wyluzować. Dowiedziałam się, dlaczego latanie jest bezpieczne – niby o tym wiedziałam, ale przez dwa dni zbierałam szczegółowe informacje na ten temat. Ku mojemu zaskoczeniu polubiłam samoloty! Mechanik dzielił się swoją wiedzą z tak wielką pasją, że patrząc potem na te kolosy na płycie lotniska miałam ochotę czule pogłaskać je po noskach.

Nadal boję się latać. Jednak zazwyczaj, wspominając o tym -spotykałam się ze zdziwieniem. W tej grupie natomiast – z aprobatą i zrozumieniem. Pilot (także instruktor w aeroklubie) powiedział nam, że ci, co uczą się latać - także się boją. Dowiedziałam się, że mój lęk jest normalny – bo w końcu nie jestem ptakiem! Jednak dostałam narzędzia, jak sobie radzić z tą emocją w samolocie. Uzmysłowiono mi, że ekspozycja na lęk pomoże mi sobie z nim poradzić. Lecąc następnym razem i dygocząc ze strachu, mogę zastanowić się, co tak naprawdę pod tą emocją się kryje? Kto tak naprawdę się boi? Jaka część mnie?

Pytałam pozostałych uczestników zajęć o ile zmniejszył się ich lęk po tych warsztatach. 15% , 30%, 90%. „Sto procent", przyznała rozentuzjazmowana kobieta, która przed 20 laty przeżyła dramatyczne awaryjne lądowanie z atakiem paniki wszystkich pasażerów na pokładzie. Leciała z nami przekonana, że nie uda jej się pokonać lęku. „Teraz kocham latać!” podsumowała.

Trochę jej zazdroszczę. Ja jeszcze nie mogę tego powiedzieć, ale zamiast kupować bilety na pociąg do Paryża następnym razem wsiądę w samolot. Mając w pamięci zaangażowanie organizatorów kursu. Ich pasję i miłość do lotnictwa. Warto było bać się latać, by poznać ich i zarazić troszeczkę tą miłością. Z przyjemnością będę kupować bilety na samoloty, nawet, jeśli nadal będę się trochę bała.

Na szczęście kapitan dał nam na pamiątkę breloczki z napisem: remove before flight. „To dotyczy strachu”, powiedział patrząc mi w oczy z przekonaniem. Tak jest panie kapitanie!

Trwa ładowanie komentarzy...