Robert Kupisz S/S 2013 - komentarz

W związku z prośbami o komentarz do załączonego przeze mnie video z pokazu Roberta Kupisza niniejszym informuję, że podoba mi się to, co on tworzy. Podzielam opinie innych bloggerów na temat ostatniego pokazu projektanta. Uznałam, że nie warto się powtarzać. Skoro jednak chcecie poczytać co myślę – bardzo mi miło. Zabieram się do pisania.

Byłam kiedyś na pokazie firmy Roberto Cavalli podczas tygodnia mody w Mediolanie. Dla tych, którzy nie wiedzą – Roberto Cavalli to marka, która buduje swój wizerunek na wszystkim, co u nas jeszcze niedawno budziło skojarzenia ze złym gustem, czyli: świecidełkach, cętkach, wężowych wzorkach, pajetkach, koronkach, futerkach.


Dorastałam za komuny i wtedy takie rzeczy absolutnie nie miały nic wspólnego z dobrym gustem. Sprzedawane na bazarkach określane były mianem mody bazarowej. Stylowe – znaczyło: monochromatyczne, dyskretne, czarne… Ech! Dawno to było.

Dzisiaj, w czasach Lady Gagi, powściągliwość prawie nikogo już nie ekscytuje (z wyjątkiem nielicznych fanów minimalizmu) a błyski, cekiny, wężowe skórki i futerka są oczywiście w trendach.

Dziwił mnie fenomen Cavallego, gdy po raz pierwszy pojawiłam się w jego butiku w Mediolanie. Dopiero z czasem zaczęłam rozumieć, że istotą mody jest różnorodność, że w każdym stylu jest coś pięknego i nawet kiczowate błyskotki, gdy zrealizowane są ze świadomością kunsztu wzornictwa na najwyższym poziomie – mogą być rzeczywiście piękne. Teraz z większym dystansem patrzę na modę i już tak surowo nie odrzucam wszystkiego, co nie jest mi znane lub zwyczajnie, osobiście bliskie.

Dlaczego piszę o Cavallim? Byłam więc kiedyś na jego pokazie w Mediolanie. Wszystkie, dosłownie wszystkie obecne na nim Włoszki miały na sobie ubrania z jego poprzednich kolekcji. Wyobraźcie sobie tłum kobiet w cętkach, koronkach, wężowych printach! W dodatku zgromadzonych w jednym pomieszczeniu. WOW! To się nazywa fanklub.
Niemal na każdym pokazie pojawiają się klientki ubrane w rzeczy marki, której prezentacja dotyczy, ale na wspomnianej prezentacji Cavallego szczególnie mnie to wtedy uderzyło. I wtedy dotarło też do mnie, że każda zmora znajdzie swego amatora, czytaj: każdy projektant wierne fanki.

Robert Kupisz kojarzy mi się właśnie z Cavallim. Bynajmniej, nie robi podobnej mody. Chociaż Polki są znacznie bardziej nieśmiałe od Włoszek i tylko nieliczne na ostatni pokaz Kupisza założyły ubrania z jego poprzednich kolekcji. Kupiszowi w błyskawicznym tempie udało się stworzyć markę, która ma rozpoznawalny styl (tak bardzo, że pojawiają się już nawet podróbki charakterystycznych modeli), wierne grono wielbicieli i gwarantowany aplauz publiczności. Jak gwiazda rocka – może pokazywać teraz co chce – i tak będziemy mu bić bravo! Za to że jest.

Ponieważ widzę, że się rozpisuję a istotą bloga jest krótka forma – pozostałe myśli zbiorę teraz w punkty:
1. Robert Kupisz imponuje mi prywatnie, jest moją inspiracją. Cenię jego odwagę do życiowych zmian. Absolutnie mu kibicuję.
2. Styl jego prac jest mi bliski prywatnie. Często kupuję coś w All Saints i rzeczy Kupisza idealnie pasują do ubrań z mojej szafy.
3. Nie rozumiem, dlaczego u niego musi być tak potwornie drogo, ale co tam… Na t-shirt mnie na szczęście stać.
4. A propos t-shirtów, pomysł na WANTED genialny !!!!!! Na szczęście ul. Mokotowska, gdzie butik Kupisza się znajduje, jest w moim mieście Warszawie. Poza tym, można je będzie z pewnością kupić on-line na mostrami.pl.
5. Mam zastrzeżenia do gatunku bawełny, z której wykonane są t-shirty – mówiąc krótko wolałabym, żeby była bardziej miękka w dotyku. Ale tutaj się czepiam.
6. Co do pokazu: nie podobała mi się choreografia. Kasia Sokołowska jest teraz chyba jedyną pracującą na pokazach w Warszawie choreografką i prawdopodobnie dlatego, że jest bardzo zapracowana, wszystkie pokazy reżyseruje podobnie. Tymczasem każde miejsce, w którym impreza się odbywa oraz charakter kolekcji wymagają osobnego podejścia do tematu. Tak wielka hala nie pozwala na to, by na dłuuuugi wybieg wypuszczać po jednej modelce. Na pokazach, dajmy na to - w Paryżu - na takim wybiegu byłoby w jednym momencie z osiem dziewczyn, wychodzącech na scenę kolejno, maszerujących potem w odstępach co kilkanaście metrów. Wtedy prezentacja miałaby tempo. Na pokazie Kupisza było nudno. W sieci popularny jest zarzut, że Robert zaprezentował kilkanaście identycznych sukienek w różnych kolorach – taki komentarz nie miałby racji bytu, gdyby choraografka wypuściła na wybeg modelki w podobnych sukienkach gromadą, jak u Rykiel czy Dolce & Gabbana w finałach. Pokaz stałby się znacznie bardziej spektakularny i interesujący. Solowe występy mają sens, gdy prezentuje się modę na poziomie Dior Haute Couture. Kuse szorty i bluzeczka nie obronią się w takiej resyserii. No way!
7. Zdecydowanie brakowało sylwetek męskich. Na poprzednim pokazie propozycje męskie podobały mi się znacznie bardziej niż damskie, były bardziej przemyślane, nowatorskie, oryginalne. Wiem, że najczęściej właśnie kobiety robią zakupy u Roberta, ale ze względów wizerunkowych warto by było pokazać następnym razem modę dla facetów. Na modelach. Robert na swoim FB w odpowiedzi na takie zarzuty pokazał zdjęcie swojej osoby pisząc, że to, co miał na sobie, to była propozycja ubrań dla facetów. Mam nadzieję, że odbierze te słowa jako zachętę do projektowania dla chłopaków i pokazywania tych ubrań na modelach płci męskiej – padł też bowiem z jego strony argument, że męskie rzeczy pokazał tym razem na dziewczynach.
8. Pokaz wydał mi się bardzo handlowy. Mogłabym streścić go w jednym zdaniu: "pokażę Wam co uszyłem i własnoręcznie zafarbowałem". Zabrakło mi pogłębionych poszukiwań w ramach wybranego tematu, ale klientki Roberta i tak będą zachwycone, więc luz. Czepiać się mogą co najwyżej nieliczni krytycy mody. To dla sukcesu marki jest w sumie bez znaczenia.
9. Kolejny zarzut do choreografii – muzyka. Wszystkie hity z westernów? Super. Ale można je było nowocześnie pomontować z jakimś współczesnym bitem chociażby. Oprawa muzyczna była tak dosłowna, że aż kiczowata i taki charakter zyskała niestety cała prezentacja. Kontrast w sztuce jest jej istotą. Obejrzyjcie ostatni pokaz Roberto Cavalli. Jego stylisą od niedawna jest mój idol Panos Yiapanis. Zobaczcie, jak genialnie potraktował te wszystkie cekiny, cętki, futerka. Całość wygląda bardzo stylowo i nowocześnie. Mistrzostwo! Oto link.
10. Fantastyczne u Roberta Kupisza były modelki. Seksowne, zgrabne, energetyczne. Fajnie, że Robert w swoje pokazy ładuje dużą dawkę pozytywnej energii. Po jego pokazach wracam do domu w bardzo dobrym humorze. LOVE
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj