Nie jestem doświadczonym piechurem. Nie znając szlaków mogłam jedynie wybrać się na przechadzkę do jakiejś dolinki - trochę nudno, robiłam to już wiele razy. No i samotne wędrówki przez las nie są moim ulubionym zajęciem – zwyczajnie boję się, że zza drzewa wyjdzie ktoś lub coś… taki na przykład niedźwiedź. Brrrrr.
Samotny mieszczuch (czyli ja) w górach naprawdę może czuć się niepewnie. Środowisko miejskie jest mi bradziej znane i słowo honoru: lepiej mi w środku nocy na ulicach wielkiego miasta niż w biały dziań na górskim szlaku. Kwestia przyzwyczajenia.
Na szczęście nie zrezygnowałam. Na szczeście mamy XXI wiek. Zaczęłam googlować. I na drugi dzień byłam już na szlaku. W najlepszym możliwym towarzystwie.
Istnieje proszę Państwa strona z listą - nazwiskami, numerami telefonów, adresami mailowymi a nawet zdjęciami - Przewodników Tatrzańskich. Cena za jednodniową wycieczkę jest naprawdę wyobrażalna. Nie podam jej, bo prawdopodobnie każdy przewodnik negocjuje swoje warunki. Powiem tylko, że trening personalny na warszawskiej siłowni kosztuje niewiele mniej a oferta jest bezkonkurencyjna.
Taki przewodnik oferuje bowiem nie tylko towarzystwo, ale - co najważniejsze - bezpieczeństwo. Moja przewodniczka wypytała najpierw o to, jaki mam sprzęt (buty, kijki, termos), jakie mam doświadczenie w chodzeniu po górach i wybrała dla nas trasę idealnie dopasowaną do moich możliwości. Trasę, której nie znałam, na którą w życiu bym sama nie trafiła (niby skąd miałabym wiedzieć, że ta ośnieżona polanka w lesie to w rzeczywistości fragment szlaku, który zaprowadzi nas na jeden z bardziej dostępnych szczytów) i wreszcie trasę zmuszającą mnie do wysiłku i pokonania pewnych słabości. W końcu o to jednak trochę w tym wszystkim chodzi.
W dodatku Marysia (tak ma na imię moja przewodniczka) okazała się być nie tylko niezwykle interesującą dziwczyną, miała także mnóstwo do powiedzenia, począwszy od odpowiedzi na pytanie: czemu wiatr powalił tyle tych drzew? po: jak się robi prawdziwy oscypek? Idąc z nią przez las odkryłam, że historia Tatr, etnologia, geologia, botanika a nawet poezja ludowa mogą być fascynujące. Miałam szczęście, że trafiłam na dziewczynę, która opowiada o górach z pasją. Jestem jednak pewna, że każdy z wymienionych na wspomnianej stronie Przewodników może pokazać inny fragment Tatr i zabrać w zupełnie inną wyprawę. W końcu niektórzy lubią też w górach trochę pomilczeć.
Przez lata zajmowałam się modą i mam nadzieję, że ten wpis zapoczątkuje pewną modę. Na wędrówki po Tatrach w towarzystwie przewodników. Kiedyś, biegając w parku z instruktorem, czułam się trochę jak Madonna z bodyguardem (pewnie dlatego, że mój instruktor był naprawdę postawny). Moja Tatrzańska Przewodniczka miała przypiętą odznakę, na którą z respektem zerkali mijający nas turyści. Czułam się jak VIP – w końcu szłam z nią sama. I było mi lepiej, niż w pierwszym rzędzie na jakimś pokazie mody. Widoki też były bez porównania ładniejsze.
