O autorze
Od lat pracuje w branży mody. Razem z Filipem Niedenthalem założyła magazyn Viva! Moda. Była jego pierwszą naczelną, oraz szefową mody w Vivie!, JOY’u, PANI i ELLE. Przez pierwszą dekadę swojej kariery tworzyła duet artystyczny z fotografem Marcinem Tyszką. Chociaż jej pasją jest stylizacja, ostatnio coraz częściej pisze. Od niedawna na swoim blogu, który już zyskał uznanie wśród specjalistów
od mody w Polsce.

Dlaczego Poznań wygrywa z Warszawą i Łodzią?

Wczoraj zakończył się festiwal Art&Fashion. Ponieważ odbywa się daleko od warszawskiego czerwonego dywanu media rzadko o nim wspominają. Uwagę poświęcają mu specjalistyczne magazyny oraz bloggerzy. Tymczasem impreza ta konsekwentnie buduje swą markę najważniejszego wydarzenia związanego z modą w kalendarzu tego typu imprez w Polsce.

Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą - festiwal ten to warsztaty dla młodych twórców zainteresowanych modą. Pod okiem specjalistów z branży uczą się oni pisać o modzie, projektować ją, realizować filmy video, opracowywać je muzycznie, ilustrować czy fotografować. Oczywiście nikt przez tydzień nie nauczy się żadnej z wymienionych rzeczy, jednak udział w warsztatach to szansa spotkania z najlepszymi fachowcami w wymienionych dziedzinach pracującymi w Polsce. W drodze konkursu jurorzy wybierają na zakończenie najlepszych uczestników zajęć, którzy w nagrodę mogą postudiować przez chwilę na kursie o podobnej tematyce, organizowanym w jednej z najbardziej prestiżowych szkół mody na świecie, londyńskiej Saint Martins.



Tyle tytułem wstępu. Dlaczego ta impreza jest ważna?

Po pierwsze, ludzie, którzy są zapraszani do poprowadzenia warsztatów to rzeczywiście najwybitniejsi twórcy w dziedzinie mody w Polsce. Niekoniecznie najbardziej popularni - nie każdy pragnie grzać się w świetle lamp błyskowych. Brrr.

Po drugie, dzięki temu, że jej organizatorzy zrezygnowali z pokazu i prezentują efekty prac swoich podopiecznych w formie wystawy - impreza służy tylko i wyłącznie promocji mody jako dziedziny sztuki. Wystawę można obejrzeć na terenie Starego Browaru (Centrum Handlowe w Poznianiu), wszystkie eksponaty uważnie przeanalizować, nawet dotknąć (tak, tak, nikt nie pilnował) tym samym poznać efekty pracy młodych ludzi wnikliwiej niż podczas wcześniej organizowanych pokazów. Bravo za pomysł!

Po trzecie, daje możliwość spotkania z twórcami mody w formie otwartych paneli, na które jest wstęp za darmo. Zapraszane gwiazdy to rzeczywiście gwiazdy świata mody – choć nie te z pierwszych stron magazynów Flesh czy Party. Nicholas Kirkwood w ubiegłym roku czy Scott Schuman w tym, sprawiają, że można w Poznaniu poczuć się światowo. Tym bardziej, że zaproszeni goście obecni są nie tylko podczas otwartych dyskusji, ale też towarzyszących festiwalowi imprez. Nieformalna, choć nawet krótka rozmowa ze Scotem Schumanem - to jest to! Powiedział mi że Polki są piękne i wyglądają czarująco. So sweeeet :)

W tym roku warsztaty z projektowania mody prowadził Rafał Antos (twórca Universal Clothing Company). Fajnie jest zobaczyć, jak charakter twórczości projektanta odbija się w efektach prac jego podopiecznych. Gdy w poprzednich latach zajęcia prowadził Krzysztof Stróżyna, powstawały na warsztatach geometryczne w formie patchworkowe sukienki, które mogłyby z powodzeniem wyjść spod ręki któregoś z asystentów w atelier KRYSTOFA. Teraz na manekinach podczas wystawy oglądać można czarną kolekcję minimalistychnych ubrań o wyraźnym sportowym rodowodzie – kwintesencja stylu Antosa. Co te warsztaty dają młodym ludziom oprócz możliwości wyjazdu do Londynu? – spytałam Rafała. Doświadczenie – odpowiedział. A tobie? Co dały? – nie odpuszczałam. Bardzo dużo! Kreatywność tych młodych ludzi, ich ciekawość świata i energia są niezmiernie zaraźliwe. Czuję się przez nich wzbogacony. W warsztatach brało udział kilka bardzo zdolnych osób, aż trudno było wybrać zwycięzcę. W końcu wybraliśmy aż dwie osoby. Są niezwykle utalentowane. Tak bardzo, że aż starch. Trzeba na nie bardzo uważać, żeby we właściwy sposób ukierunkować ich rozwój. W tej chwili myślą w sposób absolutnie zgodny ze standardami światowych stolic mody. Bardzo chciałbym, żeby uniknęły losu wielu sfrustrowanych polskich projektantow, których bardziej kręci czasami narzekanie na swoje ograniczenia niż ciężka praca, z którą tak naprawdę powinien kojarzyć się wszystkim jego adeptom zawód projektanta mody.






PS.
Okropne te ubrania! Jak na pogrzeb! - zakrzyknął ktoś za moimi plecami gdy fotografowałam manekiny na wystawie w Starym Browarze. Przemiły starszy pan o wyglądzie lumpa lub modela na pokazie Johna Galliano. W zależności od świadomości mody potencjalnego obserwatora. Nie podoba się Panu? - zagaiłam. Nie – odpowiedział z uśmiechem - kobieta powinna ubierać się kolorowo. Wtedy warto na niej oko zawiesić. Jak na Pani – dodał lustrując mnie uważnie – ale tylko częściowo. (Miałam na sobie jasne spodnie, resztę ubrań ciemną). Czerń przypomina o śmierci, a mnie już niewiele czasu pozostało. Mam 77. Nie lubię się więc denerwować.
Trwa ładowanie komentarzy...